Nasza, czyli Agi i Jarka, przygoda z nurkowaniem
RSS
czwartek, 04 czerwca 2015

Czas na maly "update".

Duzo sie u nas nie zmienilo: wciaz mamy "normalna" prace na pelny etat i tylko w czasie wolnym jestesmy instruktorami-woluntariuszami w tym samym miejscu, tyle ze pod nowym zarzadem.

Nurkowo-zawodowo awansowalismy do MSDT (Master Scuba Diver Trainer, prawda, ze fajnie brzmi?), ale nie pchamy sie juz wyzej. Idziemy w bok. I to doslownie. Przerabiamy sie na "boczniaki" czyli nurkujacych w konfiguracji bocznej (sidemount). I dlatego wlasnie mam nowy material na wpisy :) Znowy zaliczamy wpadki i upadki.

 

Naogladalismy sie filmikow na youtube i napalilismy sie jak szczerbaty na suchary. Do tego te wszystkie opinie uzytkownikow: super/duper/extra!

Nikt tylko nie wspomnial, ze do tego potrzeba odrobiny wprawy, a na samym poczatku to jest zwykla "dupa", a nie zadne "duper".

 

Pierwsze podejscie.

Zakladam ustrojstwo. teoretycznie powinno byc "klik, klik" i juz. W moim wykonaniu: k..., k..., k..., k... k..., k...klik!, k..., k... k..., k..., nosz k...wa!, k..., k..., klik! Uf... Mimo pierwszego rzuconego miesa, wciaz jestesmy jeszcze optymistyczni i podjarani cala przygoda.

Proba zanurzenia... i? Gdzie jest inflator? No, gdzie? Zdaje sie, ze gdzies pod broda... Macam, macam... ciagle co innego wpada w dlon. Wszedzie pelno jakis gumek, karabinczykow i wezykow. Jest! Pierwszy maly sukces!

Po zlokalizowaniu zguby mozna sie juz zanurzyc. No, dalej! Powiedzialam: zanurzyc! Szlag! Za malo olowiu, czy jak? Przeciez wiecej juz sie nie zmiesci! OK, niech mnie ktos po prostu wepchnie pod wode. Pomocne dlonie sprowadzaja mnie pod lustro wody. Czuje sie jak worek kartofli, ale grunt, ze dziala. Jestem wreszcie pod woda. Uff... mozna troche sie rozruszac. Poki plyne nie jest zle, gorzej gdy sie zatrzymam. Mocny przechyl na dziob. Nie pomaga to ani w wykonywaniu cwiczen, ani w zachowaniu poprawnego trymu, a juz najmniej przy probie plyniecia w tyl. I nie, nie moge przeniesc olowiu nizej, bo juz jest w najnizszej mozliwej pozycji. Najwyrazniej sprzet zostal zaprojektowany dla facetow o chudych tylkach.

Pierwsze skills'y nie sa szczegolnie trudne, choc odnalezienie chocby takich drobiazgow jak mikro-sznureczek spluczki jest troche frustrujace. Najgorsza jest ta ciagla walka z pozycja. Albo kolana leca w dol, albo cala sie przemieszczam bezwiednie do przodu. Brak wstecznego nie pomaga. W efekcie robie jakies dziwne wygibasy i orbituje wokol instruktora.

Z basenu wychodze nawet nie tyle rozczarowana co wsciekla. Kilkuletnie doswiadczenie zdobyte w singlu mozna o kant d...py rozbic. Wszystkiego musze sie uczyc od poczatku.

A moze to wszystko jest calkiem proste, tylko ja taka zdolna inaczej jestem?

 

cdn.

 

 

-Aga Boczniakowna

 

14:57, wredna_ruda
Link Dodaj komentarz »