Nasza, czyli Agi i Jarka, przygoda z nurkowaniem
RSS
środa, 16 grudnia 2009

Jako, że jest zima, a więc sezon martwy dla nurasków w Anglii (przynajmniej tych, co się suchego skafandra jeszcze nie dorobili), najbliższe wpisy, w przeważającej większości, będą retrospektywne.

Kurs OWD odbyliśmy w pięknym jeziorze Ińsko. Mimo deszczowej pogody i problemów laryngologicznych humory nam dopisywały. Jarek wykazał się niezwykłą kreatywnością w kwestii mody podwodnej. Codziennie wypróbowywał nowe konfiguracje. Zaczął klasycznie, czyli udowodnił, ze piankę można nosić tył na przód. Potem, że da się też na lewa stronę. Następnym razem nie przełożył nogi do nogawki ocieplacza (wierzchniej krótkiej pianki), przez co wyglądał jakby miał na sobie neoprenowy frak. No Francja Elegancja! Na koniec poleciał po bandzie i podprowadził mi moja damską (!) kurteczkę (ocieplacz z długim rękawem). Ja natomiast podmieniłam portki pracownikowi bazy (nieświadomie, naprawdę!), co mi wypomniał dopiero po kursie. Zresztą i tak wyglądałam jak ostatni łach z pocerowanymi butaprenem nakolannikami. Jedynie instruktor mnie pocieszał, ze wyglądam jak porządny doświadczony nuras. Ha! Dyplomata!

Aga

 

 

 

16:18, wredna_ruda
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 grudnia 2009

W tym roku gwiazdka zawita do nas wcześniej :D  Już w sobotę wybieramy się po zakup upatrzonych prezentów. O niespodziance oczywiście mowy nie ma, bo bez przymierzenia "ni dy rydy". Mimo to jestem podekscytowana jak dziecko na myśl o mojej pierwszej piance (nie, nie tej do włosów!).

W wyborze modelu pomógł nam lokalny sklep: po prostu innych nie mają i już! :D  Długo się jednak nie zastanawialiśmy, bo tylko spójrzcie jakie fajniutkie są:

Lynx 5mm

 

Życzę zatem wszystkim, aby mieli tyle radości z tegorocznych prezentów co ja!

Aga

 

14:16, wredna_ruda
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 grudnia 2009

Jestem Jarek - gorsza połowa Agi.

Nasze początki nurania są wynikiem mojej nieudanej intrygi.  Nadszedł czas kanikuły, którą to chciałem spędzić we właściwy sobie sposób. Leżąc na trawie wpatrzony w chmury, wsłuchany w bzyk latających bzyków i rozkoszujący się smakiem piwka marki.....

Ale......ale moja lepsza połowa to taka bardziej ruszająca się jest. Wpadła na pomysł by się po jakiś tam skałkach niczym nie przymierzając małpa jakaś wspinać. Mało tego i ja miałbym drogocenny czas letni w tenże  niedorzeczny sposób marnować.

No to umyśliłem sobie co by jej alternatywę dać. Alternatywę w postać wielce nieprzyjemnej - bo mokro, ciemno i zimno - czynności  nurkowania. No, bo kto rozsądny będzie właził gdzie potwory i utopce żyją? A po za tym gdyby On chciał abyśmy w głębiny się zapuszczali to mielibyśmy skrzela nie płuca, nie? No.

I tak trwałem pełen nadziei i naiwnej wiary w rozsądek mej Połowicy..... Ubrany w kombinezon i z butla na plecach ciągle się łudziłem, że się wzdrygnie, zatrzyma i wybiegnie z krzykiem na brzeg. Łudziłem się gdy z inflatora uchodziło powietrze, a woda się zamykała na de mną.........

Po ósmym nurze ma wiara rozpuściła się w odmętach, a odrazę do wodnego świata zastąpiła perwersyjna przyjemność jego eksploracji.

Jarek

 

 

 

 

12:17, wredna_ruda
Link Komentarze (1) »
czwartek, 10 grudnia 2009

Fascynacja podwodnym światem zawsze gdzieś się we mnie tlila. Kto nie lubi oglądać zdjęć kolorowych rybek, niech pierwszy rzuci kamień! Dlatego ochoczo i radośnie przystałam na propozycję mojego szanownego Małża zrobienia kursu OWD jako alternatywy dla mojego pomysłu z obozem wspinaczkowym. Taaaaak..., a tak szczerze to o wyborze sposobu spędzenia urlopu w Polsce przesądził aspekt prakryczny, czyli lokalizacja. Rodzina i przyjaciele mieszkają bardzo daleko od pięknych skałek Jury Krakowsko-Częstochowskiej. A za bliskimi byliśmy już trochę stęsknieni...

Nie ma tego złego... Jak widać czasem proza (życia) może się samoistnie przeistoczyć w poezję.

Zapisaliśmy się zatem na kursik w lokalnym ośrodku, przestudiowaliśmy nadesłane materiały, zakupiliśmy ABC (czyli maski, rurki i buty), przykleiliśmy wielkie „banany” do twarzy i byliśmy gotowi do nurania.

Kwestie kondycji (oczywiście mojej, nie Jarka) dyskretnie przemilczę, ale skoro taka Leni Riefenstahl mogła nurkować w wieku 90+, no to to nie może być sport wyczynowy, prawda? O naiwności moja! Już samo wbicie się w piankę, szczególnie wilgotną, to nie lada WYCZYN! Jak już ci się ta sztuka charakteryzacji na Teletubisia uda, to w nagrodę dostajesz gustowny 10kg pasek na biodra i min. 10-litrowa stalową flaszke na grzbiet. Uh! W tym momencie jesteś przekonany, że to jest szczyt niewygody, ale znowu się mylisz! Czas włozyc maskę, która nie tylko zawęża ci pole widzenia, ale też przywołuje koszmarne wspomnienia z anginą w roli głównej. A to wciąż nie koniec! Potrzebujesz jeszcze napędu! Nie, nie skuterka... pary „superwygodnych” płetw przemieniających spacerek dwumetrowej długości w mission impossible. A w głowie huczy stary przebój: „... i co ja robię tuuuu?...”

Zanurzasz się i oto nagle staje się cud! Wkraczasz do świata, gdzie nie tylko te wszystkie graty zdają się nic nie ważyc, ale i ty sam wydajesz się leciutki jak piórko. Przypominają ci się w tym momencie nieporadne na lądzie foczki, ktore w wodzie wyczyniają niemal akrobatyczne wygibasy. Bosko...

Pozostaje tylko jeszcze przezwyciężyć wszelkie strachy z oddychaniem pod wodą, tajemniczymi stworami czyhającymi w głębinach, wszelkimi strasznymi historiami o urazach  ciśnienieniowych i można zacząć ćwiczenia, np. opróżnianie zalanej maski (pod wodą oczywiście!). Mniodzio!

Jak to sie mówi? Wdepnęliśmy? Umoczliśmy? O, to to chyba nie... Wsiąklismy! :D

Aga

 

   


17:49, wredna_ruda
Link Dodaj komentarz »

Już od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem pisania bloga. W związku z niedawnym rozpoczęciem nowej pasji (kolejnej, o zgrozo!), będzie to blog o tematyce nurkowej.

Tytułu naszego bloga wyjasniać chyba nie muszę. Kto był pod wodą, ten wie, że jest to magiczna kraina. A my mamy do niej klucz! Taki plastikowy, wielkości karty kredytowej, z napisem: Open Water Diver ;)

Pozdrawiam wszystkich czytających!

Aga

ps. Z góry uprzedzam, że wpisy będą chaotyczne, nieregularne i pewnie całe to pisanie znudzi nam się po dwóch tygodniach, ale póki co to "nasz kawałek podłogi" ;P

12:57, wredna_ruda
Link Dodaj komentarz »