Nasza, czyli Agi i Jarka, przygoda z nurkowaniem
Blog > Komentarze do wpisu

The Rez

Jak sklasyfikować nurkowanie w podziemnym rezerwuarze wody pitnej (oczywiscie juz nie uzywanym zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem)? Hmm...
Jaskiniowe to to nie jest, bo brak "sufitu" (jest ok 50cm poduszka powietrzna pod betonowym stropem i można w każdej chwili się wynurzyć). 
Kawernowe ani nawet basenowe to to nie jest, bo brak światła dziennego. 
Nocne to to też nie jest, bo jednak nurkowalismy w dzień :) 
Wiec co to u licha jest?
A czy to ważne? Grunt, że to nurkowanie! A jak inne niż dotychczasowe to jeszcze lepiej!
Zatem raniutko zapakowaliśmy się do klubowego busika i pomknęlismy w kierunku Stoke-on-Trent ku nowej przygodzie. 
Na miejscu Martin -właściciel mokrego przybytku (oraz pokaźnych dredów) zrobił nam krótki wstęp, składający się głównie z zasad bezpieczeństwa, wyposażył nas w gwizdki jako urzadzenia sygnalizacyjne w razie jakiej draki, po czym życzył nam dobrej zabawy i się oddalił w sobie znanym kierunku pozostawiajac swe włościa w nasze panowanie. 
No to się rozpanoszyliśmy! Czas na piknik! Herbatka, kawka, ciasteczko... co tylko dusza zapragnie prosto z kawiarenki pani Martinowej.
W kwestii moczenia to zrobiliśmy zaledwie po dwa nurki, bo miejsce, choć fajne bardzo, to jednak gabarytami nie rozpieszcza i latwo sie znudzic. Pierwsze wejscie bylo najlepsze, bo nie wiadomo bylo ktoredy plynac, ktore przejscie wybrac i co bedzie za rogiem. Probowalam tez przyczaic sie z wylaczona latarka na kolegow za jednym z otworow laczacych dwie komory, ale niestety obrali inna trase i sie im upieklo. 
Widzialam tez topielca. Prawdziwego, tyle ze w wersji mini. Chcialam poswieccic latarka do gory, aby sprawdzic, czy da sie zobaczyc z pod wody odblaski na suficie (rodzaj "kocich oczek" uzytych do oznakowania drogi ewakuacyjnej), spogladam w gore a tam... myszka, a raczej male smetne truchelko  :( 
No ale zeby smutkiem zbytnio tu nie wialo na koniec zalaczam linka do filmiku z tegoz  radosnego wypadu.
http://www.youtube.com/watch?v=qkFmrr-g1uI
 
 
 
Aga Szambonurek
 

czwartek, 25 kwietnia 2013, wredna_ruda

Polecane wpisy

  • Owsiki

    Od razu wyjaśniam: nie, nie mamy pasożytow układu pokarmowego (a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo), to my jesteśmy rzeczonymi owsikami!Do tej pory byliśmy

  • Jestesmy rozchwytywani!

    Jeszcze niedawno nuralismy tylko we dwojke w pobliskiej kaluzy, a teraz dostajemy propzycje z tylu miejsc, ze musimy wybierac co robimy danego tygodnia. Wszyscy

  • Moj pierwszy rekin!

    Kto by pomyslal! Mojego pierwszego "szarka" spotkalam tuz pod wlasnym domem w liverpoolskich dokach. A ja glupia jezdzilam po jakis Hiszpaniach, Portu

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: