Nasza, czyli Agi i Jarka, przygoda z nurkowaniem
Blog > Komentarze do wpisu

Dzieci w basenie. Ratuj sie kto moze!

Jedno dziecko w basenie to ideał. Całkowicie skupione, wykonujące wszystkie polecenia, po prostu marzenie instruktora. Dwójka to początki kłopotów. Z trójką to już się wkracza do krainy Chaosu, a przy czwórce nie pozostaje nic innego jak tylko stanąć z boku i się bezradnie przyglądać. My wczoraj dostaliśmy pod opiekę siódemkę! 

Plan był prosty. Ubrać całą bandę w sprzęt, przeciągnąć po powierzchni, przeciągnąć po dnie, a na koniec pokazać jakieś proste ćwiczenie, jak np. oczyszczanie automatu. Nie więcej jak godzinka roboty.

Proste? Ha! Awykonalne!

Naturalny instynkt samozachowawczy podpowiedział nam jedyne rozsądne rozwiązanie: podzieliliśmy dzieciaki między siebie: ja wzięłam dziewczynki, Jarek chłopców. Więcej dobrych pomysłów nie było, pochłonął nas żywioł!

Dziewczynki miały tysiące pytań i problemów, a do tego wszystkie mówiły naraz!

-Moja maska jest za ciasna.

-Moja maska jest za luźna.

-W mojej masce jest woda.

-Nic nie widzę!

-Czy mogę zdjąć płetwy?

-Czy będziemy pływac pod wodą?

-Nie mogę stać.

-Nie mogę usiąść.

-Czy to jest do oddychania?

-Czy mam tu wsadzić język?

-Moja maska jest jednak za ciasna.

-Coś mi wypadło z kieszeni.

-Czy te ryby na dnie basenu są żywe?


Fot. Sarah K.

Myślałam, że jak je wsadzę pod wodę to się uspokoją, albo przymajmniej przymkną, ale to tylko pogorszyło sytuację. Dlaczego? Bo się nie dało zanurzyć ich jednocześnie. Co chwila któraś wyskakiwała jak ping-pong na powierzchnię z kolejnym pytaniem! Do tego trzeba mieć oczy dookoła głowy, bo jak się skupiałam na jednej, dwie pozostałe nikły natychmiast z zasięgu wzroku. Całe szczęście, że nasz basen ma zaledwie 10m długości.

W grupie u Jarka nie było pytań, co wcale nie znaczy, że chłopcy nie mieli żadnych problemów. Owszem mieli, ale sami je rozwiązywali. Rozwiązywali jedne, tworząc kolejne. Nie wiem dokładnie co się tam działo, ale wychlapali (a może wypili?) z pół basenu. Byli wszędzie! Wpadali na wszystkich dookoła i na siebie nawzajem. Wypluwali automaty i ściągali maski. Jeden w swej samodzielności posunął się do tego stopnia, że odmówił zanurzenia oraz jakiejkolwiek asekuracji i śmigał w te i nazad po powierzchni z prędkością naddźwiękową, produkując liczne siniaki u wszystkich napotkanych na swej drodze istot.

Jarek, gdyby miał włosy, to by wyszedł z basenu siwiuteńki. Żartowaliśmy sobie z niego, że będzie miał koszmary i się obudzi w środku nocy z krzykiem na ustach, ale dziś nad ranem to mnie Jarek musial obudzić, bo zgrzytałam zębami.

Milusińscy!


Szczerbata Aga

  


    


środa, 09 maja 2012, wredna_ruda

Polecane wpisy

  • Boczniaki

    Czas na maly "update". Duzo sie u nas nie zmienilo: wciaz mamy "normalna" prace na pelny etat i tylko w czasie wolnym jestesmy instruktorami-woluntariuszami w t

  • The Rez

    Jak sklasyfikować nurkowanie w podziemnym rezerwuarze wodypitnej (oczywiscie juz nie uzywanym zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem)? Hmm... Jaskiniowe to tonie j

  • Odkrywcy

    Nasza Glacierka wkrótce przenosi się na nowe miejsce. Ale jakie miejsce! Będziemy mieć nową siedzibę z większym basenem oraz dostęp do kilku doków (na wyłącznoś

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: