Nasza, czyli Agi i Jarka, przygoda z nurkowaniem
Blog > Komentarze do wpisu

Brniemy dalej

Czas nadrobic zaleglosci, zatem w telegraficznym skrocie:

1. Bylismy w Egipcie. STOP

2. Robimy kurs na asystenta instruktora. STOP 


A teraz troszke wiecej na ten temat.

Ad1.

Spedzilismy w marcu dwa tygodnie w Dahabie. Bosko!

Zrobilismy tam 21 nurkowan i trzy specjalizacje.

Nurkowalismy z Planet Divers. Polecam!!! Szczegolne podziekowania naleza sie parze instruktorow, ktora miala nas pod swoja opieka: Agacie i Ahmedowi (Mimiemu).

Z najciekawszych rzeczy: pozanalismy slynnego Miodzia, czyli Dariusza Wilamowskiego. Nawet sie troche pokrecilismy wokol niego w wodzie. Jarek chcial "powielbic stope" mistrza, ale braklo mu smialosci ;)


Fot. Agata H.

Nurkowalismy najczesciej na lokalnej Lighthouse Reef (w tym noca), ale takze w El Bells, Blue Hole, The Canyon, Mourey Bay. Poplynelismy tez lodzia na Thristelgorma, gdzie zrobilismy dwa najlepsze wrakowe nury w zyciu (wraz z penetracja ladowni oczywiscie) po czym malo pluc nie wyplulismy na 3 nurze w silnym pradzie na Yolanda Reef. Taki wysilek, zeby tylko dwa kible zobaczyc, ech!


Fot. Agata H.



Jarek zatopiony w mendrach matematyki na 40 metrach. Fot. Aga



Podwodny "smieciarz". Fot. Aga


Aga na rafce. Fot. Agata H.


Jarek w rafce. Fot. Agata H.


Nie bede szczegolowo wymieniac jakie cuda widzielismy jesli chodzi o faune i flore, ale bylo tego tyle, ze musialam kupic porzadny album z rybami, aby byc w stanie co nieco zidentyfikowac. Z najfajnieszych okazow: juz pierwszego dnia spotkalismy wielkiego zolwia. Tak, oko w oko! Siedzial na rafce i zajadal korala. Rozejrzal sie tylko niespiesznie, gdy wokol niego zawislismy i po chwili wrocil do konsumpcji. Bylismy tylko we trojke, wiec moglam sobie obejrzec kazdy najmniejszy detal. Oczywiscie, jak zawsze w najlepszych momentach, aparatu ze soba nie mielismy, buuu ;(


Ad2.

Jak tylko wrocilismy do domu, zostalismy zapedzeni do roboty :)

Jeszcze przed wyjazdem poznalismy Alana, ktory przyjechal, aby przeorganizowac nasz klub. Po powrocie codziennie ganial nas na basen, az nagle sie okazalo, ze jestesmy na kursie na asystenta instruktora. Ok, wlasciwie czemu nie? Dopiero jak sie dowiedzielismy, ze Alan jest PLATYNOWYM Course Director'em dotarlo do nas jaki zaszczyt nas kopnal. Szkoli nas jeden z najlepszych instruktorow na swiecie! Tak wiec wylewamy siodme poty, ale za to w blasku platyny.


Sa tez pozytywne skutki uboczne: przez braki w regularnych posilkach me cialo nabiera smuklejszej linii. No co? Przeciez baba jestem, troche proznosci nie zaszkodzi, ale niech bedzie, ze mniej balastu bede potrzebowac ;)


Zabiedzona Aga 

 

   

środa, 02 maja 2012, wredna_ruda

Polecane wpisy

  • Boczniaki

    Czas na maly "update". Duzo sie u nas nie zmienilo: wciaz mamy "normalna" prace na pelny etat i tylko w czasie wolnym jestesmy instruktorami-woluntariuszami w t

  • The Rez

    Jak sklasyfikować nurkowanie w podziemnym rezerwuarze wodypitnej (oczywiscie juz nie uzywanym zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem)? Hmm... Jaskiniowe to tonie j

  • Odkrywcy

    Nasza Glacierka wkrótce przenosi się na nowe miejsce. Ale jakie miejsce! Będziemy mieć nową siedzibę z większym basenem oraz dostęp do kilku doków (na wyłącznoś

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: