Nasza, czyli Agi i Jarka, przygoda z nurkowaniem
Blog > Komentarze do wpisu

Niewierne Judasze!

Tak, to my! Zdradzilismy nasza kaluze! Ale nie bez powodu.

Gdy zajechalismy na poczatku lipca wraz z naszymi matulami pokazac im jak wyglada nasze ulubione nurkowisko, powitaly nas pustki na parkingu. Nieswiadomi niczego ucieszylismy sie jak naiwne dzieciaki, ze przy malej ilosci macicieli i przy pelnym sloneczku wizurka bedzie wyborna. Blad! Sloneczko + pola uprawne w okolicy (nawozne regularnie) = ALGI!!! To juz nie woda, to zielona zupa. Widocznosc spadla ponizej metra. Po raz pierwszy nie podobalo mi sie pod woda. Serio!

Przyjechalismy tydzien pozniej i bylo to samo. Ciagle sie gubilismy pod woda. Raz o malo nie wyrznelam glowa w skale, bo mi sie ukazala nagle przed maska w odleglosci 30cm! Na szczescie Jarek plynal pol pletwy za mna, wiec zdazylam i jego wyhamowac. Wtedy powiedzialam dosc! To ma byc przyjemnosc do jasnej [piiiiiiiiii.........p]!

Tak oto dopuscilismy sie zdrady. Nastepne zanurzenie odbylo sie w Carpenwray. Uff! Co za odmiana!

Rok temu opisywalam to nurkowisko jako fajne, ale przeludnione, przez co i niezle zmacone. A teraz? Nie wiem jak to mozliwe, ale przy podobnej ilosci ludzia wodnego wizurka pierwsza klasa! Celowo poplynelismy wierzchem na drugi koniec kamieniolomu (troche meczace, ale nie ma tam zadnej zejsciowki) i sie elegancko zanurzylismy wprost nad wybranym wraczkiem. Bylismy prawie sami w tamtym rejonie. Gdy slonce wychodzilo zza chmur refleksy swietlne w wodzie igraly z naszymi zmyslami. Widocznosc przekraczala 10m (a moze i 15?) Bylo przepieknie. Jarek prowadzil na kompas od jednego klamota do drugiego, poprzez podwodne laki, posrod ryb i nielicznych nurasow. Gwozdziem programu okazal sie pstrag iscie bydlecej postury: cosik kolo 1m dlugosci (nie koloryzuje, naprawde takie tam plywaja). Krecil sobie osemeczki wewnatrz kontenera, nic sobie nie robiac z naszej obecnosci. Pokrecilismy sie zatem troche z nim ;)

Tak nam sie cudownie plywalo, ze nawet zadnych cwiczen sobie tym razem nie porobilismy!

Na nurkowanie powtorzeniowe wybralismy sie troche pozno, przez co, aby nie marnowac wiecej czasu ruszylismy pod wode prosto z brzegu. Nie bylo juz tak superjasno i klarownie, ale widok kilku sztuk jesiotrow splywajacych z polki skalnej prosto w glebine na dlugo pozostanie w mej pamieci. Magia...

Tak sie dlugo moczylismy, ze wyszlismy z wody ostatni. Jeszcze troche i musielibysmy sie gramolic w pelnym sprzecie przez zamknieta brame. Strasznie punktualni ci Anglicy. Nawet kible juz pozamykali i musielismy sie przebierac na parkingu, robiac wewnatrzrecznikowe wygibasy . Mozna od biedy to nazwac kolejnym nurkowym doswiadczeniem ;P Nigdy nie wiadomo kiedy moze sie przydac.

Resztki poczucia winy z powodu nielojalnosci wyplukane zostaly przez zastane promocje ("dzis nabijanie butli gratis, a piata wizyta bedzie za free") oraz demo-day firmy Suunto. Jarek wypozyczyl sobie do potestowania jeden z "ladniejszych" komputerkow. Na szczescie o cene zapytal dopiero przy oddawaniu, bo inaczej przy jego samoswiadomosci posiadania wysoce "zgubnych" zdolnosci nie starczyloby mu odwagi zabrania tego cacka pod wode.

Ok, troche nam jednak przykro, ze jestesmy przechrzty, bo bardzo lubimy niemal rodzinne Eccy. Jesienia pewnie i tak wrocimy na stare smieci. Trzeba tylko miec nadzieje, ze zostanie nam wybaczone...


Aga Zdradziecka



  

środa, 10 sierpnia 2011, wredna_ruda

Polecane wpisy

  • Boczniaki

    Czas na maly "update". Duzo sie u nas nie zmienilo: wciaz mamy "normalna" prace na pelny etat i tylko w czasie wolnym jestesmy instruktorami-woluntariuszami w t

  • The Rez

    Jak sklasyfikować nurkowanie w podziemnym rezerwuarze wodypitnej (oczywiscie juz nie uzywanym zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem)? Hmm... Jaskiniowe to tonie j

  • Odkrywcy

    Nasza Glacierka wkrótce przenosi się na nowe miejsce. Ale jakie miejsce! Będziemy mieć nową siedzibę z większym basenem oraz dostęp do kilku doków (na wyłącznoś

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: